Awaria prądu w firmie i wymuszony postój – co z wypłatą?

awaria-pradu

W dzisiejszym świecie praktycznie bez prądu nie dałoby się żyć. Nikt nie mógłby pracować (jakoś musi dojechać do pracy, a do tego potrzeba w każdym wypadku prądu – tramwaje, akumulatory samochodów itp.). Jeśli nikt by nie pracował, co stałoby się z tym światem?

Wszyscy wiedzą – co. Obecnie prąd jest na całym świecie (przynajmniej w większości). Ale awarie prądu mogą się zdarzyć wszędzie. I jeśli już taka awaria nastąpi, a my przebywamy w miejscu pracy, czy pracodawca może nam nie zapłacić za czas awarii? Generalnie, taką sytuację opisuje artykuł 81 Kodeksu Pracy, paragraf 1. Mówi on, że jeśli awaria powstała nie z winy pracownika, wtedy pracodawca jest zobowiązany do wypłacenia normalnego wynagrodzenia.

Jeśli natomiast taka awaria powstałaby z winy pracownika – wtedy już sytuacja może wyglądać inaczej. Jednak – generalnie – w umowie o pracę nie ma nic takiego, jak np. podpunkt mówiący o tym, że w razie jakiejkolwiek awarii (prąd, gaz, woda, katastrofy naturalne, czy terrorystyczne itp.), pracownikowi nie należy się wynagrodzenie za postój. Jeśli jest awaria prądu, pracodawca wzywa pogotowie energetyczne, a ono zajmuje się już całą sprawą. Pracownikom w takich sytuacjach pozostaje jedynie czekać na włączenie prądu.

I nie ma tu znaczenia, czy takie awarie zdarzą się w wielkich miastach jak np. Gdynia, Warszawa, czy Kraków, lub też w małych mieścinkach, a nawet na wsiach (tam też są przecież firmy potrzebujące prądu, np. stolarnie). W takich firmach usługi elektryczne wykonują zazwyczaj pracownicy firm zewnętrznych, jednak jeśli chodzi o awarie, to już leży w gestii elektrowni, która wysyła swoje pogotowie elektryczne Gdynia.

Przeszkody w wykonywaniu pracy

Wszystkie takie przeszkody mogą powstać praktycznie w każdym czasie, przy czym sama przeszkoda w wykonywaniu pracy musi powstać po stronie pracodawcy. Nie ma tu znaczenia, czy pracodawca jest winny jej wystąpienia, czy też nie jest. Np. w takim mieście jak Gdynia istnieje mnóstwo banków (zresztą, jak w każdym innym mieście). I nie jest ważne, czy to poprzez działanie dyrektora (oczywiście niezamierzone) zostały wybite korki, lub powstało nieprzewidziane zwarcie i trzeba wezwać usługi elektryczne, aby się ich pozbyć, czy też ktoś dokona napadu na ten bank. W każdym wypadku pracownicy są w pracy i należy się im wypłata nawet, jeśli akurat w takim momencie nie pracują. Zdarzenie nie powstało z ich winy, nie przyczynili się do niego w żaden sposób, więc i pracodawca jest zobowiązany do zapłaty za ten „wymuszony” postój w pracy.

W innym wypadku – gdyby np. zostało udowodnione, że to jeden z pracowników specjalnie dokonał sabotażu na instalacji elektrycznej, oczywiście wypłata za przestój się nie należy, ale także dochodzą do tego inne – przewidziane prawem – restrykcje dla takiego pracownika. Oczywiście, takie sytuacje to skrajność i raczej nie dzieją się one ot tak, po prostu. Dlatego najczęściej to pracodawca odpowiada za przestoje w pracy i to on ponosi ewentualne straty z powodu przerwy swoich pracowników.